ANIOŁOWE GŁOSY

Dostępność: na wyczerpaniu
Dostawa: Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności sprawdź formy dostawy
Cena: 48,00 zł 48.00
ilość szt.

towar niedostępny

dodaj do przechowalni

Opis

Iskren i Svetlin spotykają się po raz pierwszy przy grobie niejakiego Miro w jednej z najbardziej prestiżowych uliczek Cmentarza Centralnego w Wiedniu. Każdy, kto liczy na cud, przychodzi na grób Mira. A Iskren i Svetlin potrzebują cudu jak nikt inny na świecie, bo nie dość, że szczęście im nie sprzyja, to jeszcze oboje wpadli w tak złą sytuację, z której po prostu nie ma wyjścia. Zarówno Iskren, jak i Svetlin uciekli z postkomunistycznej Bułgarii na początku lat 90. i różnymi, bynajmniej nie legalnymi sposobami dotarli do Wiednia, spotykając się przypadkowo na cmentarzu, nie wiedząc, że ich losy są ze sobą ściśle powiązane od urodzenia. Rozległa saga rodzinna na tle historii Bułgarii i Europy.
Projekt okładki wykorzystuje mapę Cmentarza Centralnego w Wiedniu.
Książka ukazała się dzięki wsparciu:
Kancelarii Stanu Republiki Austrii
TŁUMACZA KOMENTARZ:
„Dimitre Dinev to najwybitniejszy przedstawiciel tzw. literatury emigracyjnej w świecie niemieckojęzycznym. Literatura migracyjna czy też literatura migrantów jest dość ciekawym i unikalnym zjawiskiem we współczesnym procesie literackim krajów Europy Zachodniej w ogóle, a zwłaszcza krajów niemieckojęzycznych. Dimitre Dinev zachwyca pewnym siebie stylem i szczególnym kunsztem narracyjnym, a umiejętna gra z dosłownym i przenośnym znaczeniem słowa oraz barwnymi, często nieoczekiwanymi porównaniami i metaforami, zadziwia i fascynuje jednocześnie. Poza tym niemiecki nie jest jego językiem ojczystym. Jest to jeden z powodów wybrania do zapoznania się z nim ukraińskiego czytelnika właśnie tego autora i jego najsłynniejszej dotychczas powieści.

Ponadto, czytając powieść, ukraiński czytelnik raz po raz będzie miał wrażenie, że w obszernej, stuletniej sagi rodzinnej na tle historii Bułgarii i Europy chodzi o nas, o dzisiejsi i wczorajsi Ukraińcy. Gdyby zastąpić ukraińsko-bułgarską antroponimię i toponimię, a także niektóre realia życia codziennego, przede wszystkim w dobie tzw. „realnego socjalizmu”, a potem jego gwałtowny upadek i jeszcze szybsze ześlizgiwanie się społeczeństwa bezpośrednio do „burzliwych lat dziewięćdziesiątych”, byłaby to powieść czysto ukraińska. Wielu z nas rozpoznaje siebie w bohaterach i bohaterkach Dymitra Dinewa.

Jest mało prawdopodobne, że będzie inny autor, który z takim dowcipnym sarkazmem i taką żałosną ironią rozliczyłby się ze swoją i naszą nie tak dawną przeszłością. Powieść niewątpliwie przyczyni się do lepszego zrozumienia i świadomości ukraińskiej, przede wszystkim komunistycznej i postkomunistycznej przeszłości. Jednocześnie jest to także powieść europejska, czyli powieść o kontynencie podzielonym na pół od kilkudziesięciu lat, który wciąż jest niepewny i nieśmiały, idzie często na oślep do przodu, próbując zrozumieć siebie jako całość.

Odkryłem tę powieść dzięki jednej z antologii współczesnej literatury austriackiej” (Wołodymyr Kamieniec).

FRAGMENT:
„Co ten Yugo robi na naszym cmentarzu? Spójrzcie tylko, jak duży jest jego pomnik. Ale także w samym centrum. Cóż za bezczelność oddawać takie miejsce obcokrajowcowi! Nikt nie zabrania im tu umierać, ale niech zostaną odesłani do domu. Skąd wziął pieniądze na taki nagrobek – zastanawiał się podekscytowany Wiedeńczyk, próbując odczytać napis cyrylicą. Stuprocentowi mafiosi niewątpliwie sami odpowiedzieli sobie na pytanie i kuśtykali dalej w poszukiwaniu zarośniętych grobów swoich bliskich.
Miro stał z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami, słuchał i milczał. Nie brał ich za pewnik, bo też był oszustem. Ale nie dlatego miał taki wielki pomnik, nie dlatego był z marmuru i nie dlatego zawsze było przed nim tyle świeżych kwiatów. Jeśli zaobserwujesz, zobaczysz, jak ludzie różnych narodowości wielokrotnie zbliżają się do jego grobu, stoją przed nim przez jakiś czas, rzucając swoje niewyraźne cienie na nagrobek. Potem zabierają je ze sobą, zamiast tego składają kwiaty i wychodzą. A ich cienie wydają się stać znacznie bardziej wyraziste i wyraźne, a twarze znacznie jaśniejsze. Większość z nich go nie znała, ale dowiedzieli się także o Miró. Dowiedzieli się, że on, choć nie żyje, jako jedyny w kraju pomaga potrzebującym migrantom. Wystarczy przynieść mu kwiaty i poprosić o pomoc. Na początku śmiali się i żartowali z tego powodu, ale przyszedł czas, kiedy znudziło im się śmianie się i nie było już na co liczyć, wtedy kupowali kwiaty lub po prostu kopali je w licznych parkach i udali się na poszukiwanie jego grobu. Szukali i szukali ze strachem w oczach, postępując niepewnymi krokami i niewyraźnymi cieniami, aż w końcu znaleźli. Miro stanął przed nimi z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami i czekał. Telefon komórkowy przestał dzwonić, ale Miro ich wysłuchał.”
stają się znacznie bardziej wyraziste i wyraźne, a twarze znacznie jaśniejsze. Większość z nich go nie znała, ale dowiedzieli się także o Miró. Dowiedzieli się, że on, choć nie żyje, jako jedyny w kraju pomaga potrzebującym migrantom. Wystarczy przynieść mu kwiaty i poprosić o pomoc. Na początku śmiali się i żartowali z tego powodu, ale przyszedł czas, kiedy znudziło im się śmianie się i nie było już na co liczyć, wtedy kupowali kwiaty lub po prostu kopali je w licznych parkach i udali się na poszukiwanie jego grobu. Szukali i szukali ze strachem w oczach, postępując niepewnymi krokami i niewyraźnymi cieniami, aż w końcu znaleźli. Miro stanął przed nimi z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami i czekał. Telefon komórkowy przestał dzwonić, ale Miro ich wysłuchał.”
stają się znacznie bardziej wyraziste i wyraźne, a twarze znacznie jaśniejsze. Większość z nich go nie znała, ale dowiedzieli się także o Miro. Dowiedzieli się, że on, choć nie żyje, jako jedyny w kraju pomaga potrzebującym migrantom. Wystarczy przynieść mu kwiaty i poprosić o pomoc. Na początku śmiali się i żartowali z tego powodu, ale przyszedł czas, kiedy znudziło im się śmianie się i nie było już na co liczyć, wtedy kupowali kwiaty lub po prostu kopali je w licznych parkach i udali się na poszukiwanie jego grobu. Szukali i szukali ze strachem w oczach, postępując niepewnymi krokami i niewyraźnymi cieniami, aż w końcu znaleźli. Miro stanął przed nimi z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami i czekał. Telefon komórkowy przestał dzwonić, ale Miro ich wysłuchał.”
ale dowiedzieli się także o Miró. Dowiedzieli się, że on, choć nie żyje, jako jedyny w kraju pomaga potrzebującym migrantom. Wystarczy przynieść mu kwiaty i poprosić o pomoc. Na początku śmiali się i żartowali z tego powodu, ale przyszedł czas, kiedy znudziło im się śmianie się i nie było już na co liczyć, wtedy kupowali kwiaty lub po prostu kopali je w licznych parkach i udali się na poszukiwanie jego grobu. Szukali i szukali ze strachem w oczach, postępując niepewnymi krokami i niewyraźnymi cieniami, aż w końcu znaleźli. Miro stanął przed nimi z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami i czekał. Telefon komórkowy przestał dzwonić, ale Miro ich wysłuchał.”
ale dowiedzieli się także o Miro. Dowiedzieli się, że on, choć nie żyje, jako jedyny w kraju pomaga potrzebującym migrantom. Wystarczy przynieść mu kwiaty i poprosić o pomoc. Na początku śmiali się i żartowali z tego powodu, ale przyszedł czas, kiedy znudziło im się śmianie się i nie było już na co liczyć, wtedy kupowali kwiaty lub po prostu kopali je w licznych parkach i udali się na poszukiwanie jego grobu. Szukali i szukali ze strachem w oczach, postępując niepewnymi krokami i niewyraźnymi cieniami, aż w końcu znaleźli. Miro stanął przed nimi z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami i czekał. Telefon komórkowy przestał dzwonić, ale Miro ich wysłuchał.”
Na początku śmiali się i żartowali z tego powodu, ale przyszedł czas, kiedy znudziło im się śmianie się i nie było już na co liczyć, wtedy kupowali kwiaty lub po prostu kopali je w licznych parkach i udali się na poszukiwanie jego grobu. Szukali i szukali ze strachem w oczach, postępując niepewnymi krokami i niewyraźnymi cieniami, aż w końcu znaleźli. Miro stanął przed nimi z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami i czekał. Telefon komórkowy przestał dzwonić, ale Miro ich wysłuchał.”
Na początku śmiali się i żartowali z tego powodu, ale przyszedł czas, gdy znudziło im się śmiech i nie było już na co liczyć, wtedy kupowali kwiaty lub po prostu kopali je w licznych parkach i udali się na poszukiwanie jego grobu. Szukali i szukali ze strachem w oczach, postępując niepewnymi krokami i niewyraźnymi cieniami, aż w końcu znaleźli. Miro stanął przed nimi z telefonem komórkowym i dwoma skrzydłami i czekał. Telefon komórkowy przestał dzwonić, ale Miro ich wysłuchał.”

Koszty dostawy Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności

Kraj wysyłki:
Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl